To wiadomość, która zelektryzowała całą branżę lotniczą i z pewnością ucieszy każdego podróżnika. Grupa Lufthansa ogłosiła gigantyczny projekt modernizacji swojej floty. Już od 2026 roku na pokładach aż 850 maszyn pojawi się ultraszybki internet satelitarny Starlink od SpaceX. Koniec z wolnym Wi-Fi i „ładowaniem” maila przez pół lotu!
Jeśli kiedykolwiek próbowaliście wysłać zdjęcie z wakacji lub popracować podczas lotu nad Europą, wiecie, że pokładowe Wi-Fi bywa kapryśne. Grupa Lufthansa postanowiła definitywnie rozwiązać ten problem, stawiając na technologię od Elona Muska. Partnerstwo ze Starlinkiem ma sprawić, że internet w samolocie nie będzie różnił się jakością od tego, który mamy w domach.
Tradycyjne systemy internetowe w samolotach korzystają z satelitów geostacjonarnych, które znajdują się bardzo wysoko nad Ziemią, co generuje spore opóźnienia. Starlink działa w oparciu o konstelację satelitów na niskiej orbicie (LEO), co drastycznie zmienia zasady gry.
W praktyce, podczas lotu będziemy mogli:
bez przeszkód streamować filmy w wysokiej jakości i słuchać muzyki,
prowadzić wideokonferencje (koniec z „zamrożonym” obrazem na Teams czy Zoom),
błyskawicznie przesyłać duże pliki i pracować w chmurze,
korzystać z social mediów bez irytujących przerw w połączeniu.
Co najważniejsze – dla wielu osób ta przyjemność będzie całkowicie darmowa. Według zapowiedzi, pasażerowie posiadający Travel ID lub status w programie lojalnościowym będą mogli korzystać z sieci bezpłatnie we wszystkich klasach podróży. Pozostali podróżni otrzymają dostęp na zasadach komercyjnych.
Skala operacji jest imponująca. Instalacja systemów rozpocznie się w drugiej połowie 2026 roku i ma potrwać do 2029 roku. Docelowo Starlink zagości w 850 samolotach należących do marek wchodzących w skład grupy:
Lufthansa
SWISS
Austrian Airlines
Brussels Airlines
Eurowings
Edelweiss
Po zakończeniu tego procesu, Grupa Lufthansa stanie się europejskim liderem pod względem liczby maszyn wyposażonych w tak nowoczesną łączność.
Choć pasażerowie zacierają ręce, w branży nie brakuje głosów sceptycznych. Ciekawym przykładem jest Ryanair, który na ten moment odrzuca technologię Starlink. Przedstawiciele taniego przewoźnika argumentują, że montaż specjalnych anten na kadłubie zwiększa opór powietrza, co przekłada się na wyższe spalanie paliwa i koszty, na co „low-costy” nie mogą sobie pozwolić.
Lufthansa patrzy jednak na to inaczej – w dobie pracy hybrydowej i bycia „online” 24/7, szybki internet staje się standardem komfortu, a nie luksusowym dodatkiem. Tym samym niemiecki gigant dołącza do wyścigu z takimi grupami jak Air France-KLM, które również stawiają na rozwiązania od SpaceX.
Czy to koniec ery „cyfrowego detoksu” w samolocie? Prawdopodobnie tak, ale patrząc na możliwości, jakie daje Starlink, trudno nie czekać na rok 2026 z niecierpliwością!
(pj)
0 komentarzy