Pamiętasz rok 2014? Ja pamiętam go doskonale. To wtedy po raz pierwszy odwiedziłem niedzielny brunch w hotelu Westin. Restauracja nazywała się Fusion, cena wynosiła „skromne” 165 zł, a ja dopiero odkrywałem, że połączenie śniadania i lunchu to najlepszy sposób na celebrowanie wolnej niedzieli. Dziś, w lutym 2026 roku, wróciłem w to samo miejsce. Adres ten sam, ale restauracja to teraz Terra.
Moja ponowna wizyta była o tyle wyjątkowa, że na brunch wybrałem się dzięki zaproszeniu, które udało mi się wylosować podczas śniadania prasowego Marriott Bonvoy. Czy po ponad dekadzie Westin wciąż potrafi mnie zaskoczyć? Sprawdziłem, co się zmieniło, a co – ku mojemu zdziwieniu – przetrwało próbę czasu.
Kiedyś w Fusion szukałem głównie smaków azjatyckich i pamiętnych perliczek. Dziś Terra stawia na koncept Eat Well i klimaty lewantyńskie, ale robi to z ogromnym szacunkiem do swojej historii.
Obawiałem się, że nowa nazwa odetnie hotel od azjatyckich korzeni, które tak polubiłem 12 lat temu. Na szczęście nic takiego się nie stało. Sercem brunchu wciąż jest dla mnie sekcja Live Cooking. To tutaj kucharze na moich oczach przygotowali lśniący makaron ryżowy.
Zapach smażonych owoców morza i skwierczący wok to ten sam vibe, który pamiętam z mojej pierwszej wizyty. To nie jest jedzenie z bemaru – to interakcja, ogień i świeżość przygotowywana „tu i teraz”. To dowód na to, że Westin nie wyrzucił historii do kosza, ale sprytnie połączył azjatycki „ogień” z lewantyńskim „spokojem”.
Krążąc między stołami i przyglądając się daniom oraz ich nazwom, szybko wyłapałem kilka perełek. Od razu widać, że kuchnia w Westinie mocno skręciła w stronę segmentu premium – nie chodzi tylko o to, by się najeść, ale by odkrywać smaki, których nie spotyka się na co dzień:
Nie mogę nie wspomnieć o obsłudze, bo to ona sprawia, że czujesz się tu naprawdę wyjątkowo. Obsługa kelnerska była po prostu wzorowa. Bardzo doceniam fakt, że personel doskonale pamiętał, co dokładnie piłem – dolewki pojawiały się w idealnym momencie, bez potrzeby dopominania się. Talerze były zabierane niemal natychmiast po zakończeniu konsumpcji, dzięki czemu na stole zawsze panował porządek. Pan na stacji live cooking był niezwykle miły, a pozytywna energia pozostałych pracowników dopełniła całości. To właśnie te ludzkie gesty i profesjonalizm budują atmosferę tego miejsca.
Pamiętam gofry z mojej starej recenzji, ale dzisiaj moją królową została gigantyczna beza z owocami. Jest całkowicie bezglutenowa, lekka jak chmurka i obładowana świeżym mango oraz borówkami. Do tego eklery pistacjowe z 100% sycylijskiej pistacji – ich naturalny, oliwkowy kolor to dla mnie gwarancja jakości.
Zmiana Fusion na Terrę to w mojej ocenie strzał w dziesiątkę. Hotel udowodnił, że potrafi się zmieniać, zachowując najwyższą jakość serwisu. Jeśli szukasz miejsca, gdzie azjatycki wok spotyka się z bliskowschodnim hummusem i francuskim szampanem – Westin w 2026 roku nadal dzierży koronę warszawskich brunchy. Cieszę się, że po 12 latach znów mogłem tam zasiąść do stołu sam i na spokojnie docenić tę ewolucję.
Wyświetl ten post na Instagramie
Rezerwacje:
Aby mieć pewność miejsca, warto zarezerwować stolik wcześniej:
* Telefon: +48 660 621 844
* E-mail: terra.warsaw@westin.com
Terminy kolejnych brunchy w pierwszej połowie 2026 roku:
* 1 marca 2026
* 8 marca 2026
* 5 kwietnia 2026
* 10 maja 2026
* 7 czerwca 2026
Cena: 350 PLN (Classic) / 550 PLN (Champagne z nielimitowanym szampanem G.H. Mumm) + 10% serwisu.
(pj)
0 komentarzy