Ostatnio miałem okazję sprawdzić nową propozycję warszawskiej restauracji Terra, która mieści się w hotelu The Westin Warsaw. Na wstępie chciałbym serdecznie podziękować za zaproszenie na tę kolację – dzięki niemu mogłem osobiście przekonać się, jak smakuje koncepcja Food Sharing Dinner. Muszę przyznać, że to coś, co idealnie trafia w mój gust – to propozycja dla osób, które tak jak ja, chcą spróbować wielu smaków podczas jednego wieczoru i dzielić się daniami w swobodnej, a zarazem eleganckiej atmosferze.
To, co zaskoczyło mnie najbardziej, to atmosfera. Mimo że Terra znajduje się w prestiżowym, pięciogwiazdkowym hotelu, od progu czuć niesamowity luz. Nie ma tu zbędnego zadęcia, a obsługa to absolutna światowa klasa – są profesjonalni, „ogarniają” wszystko w punkt, a jednocześnie potrafią wejść w świetną interakcję z gościem dokładnie wtedy, kiedy trzeba. Dzięki temu czułem się tam swobodnie, co przy tak eleganckim wystroju jest dużą sztuką. Co ważne, biesiadowanie w tej formie można zarezerwować już dla dwóch osób, więc to też świetna opcja na randkę.
Dynamika kolacji jest idealnie dostosowana do gości. Na start, niemal od razu, na stole ląduje cała selekcja przystawek wraz z butelką wina. To moment, w którym stół zaczyna „żyć”. Wśród propozycji każdy znajdzie coś dla siebie:
Przystawki wjeżdżają wszystkie naraz, co od razu buduje klimat wspólnego biesiadowania. Do tego dostajemy ciepły chlebek arabski i pitą, które idealnie dopełniają całość.
Choć przystawki jemy wspólnie, danie główne wybiera każdy dla siebie. Obsługa serwuje je dopiero wtedy, gdy dasz sygnał, że jesteś gotowy po pierwszej turze. Moim zdaniem absolutnym „królem” w tej kategorii (zaraz po deserach!) jest stek z polędwicy wołowej oraz obłędne krewetki tygrysie w ramach Surf & Turf. Mięso było wysmażone perfekcyjnie, a smaki były niezwykle intensywne. Dla fanów ryb czeka grillowana dorada na czarnym makaronie, która wygląda równie spektakularnie, co smakuje.
Gdy wydaje się, że już nic więcej nie zmieścisz, na stół wjeżdża mix deserów. I to jest moment, dla którego warto tam wrócić. Desery w Terra są po prostu idealne – bajkowe podanie to tylko wstęp do tego, co dzieje się na podniebieniu. Lśniące polewy, aksamitne musy i świeże owoce tworzą kompozycję, której nie da się oprzeć. To mój numer jeden całego wieczoru.
„Food Sharing Dinner to zaproszenie na prawdziwą ucztę – stół pełen wyśmienitych przystawek do dzielenia się, starannie wybrane danie główne oraz zachwycające desery dla wszystkich.”
Jeśli zastanawiacie się, czy taką kolacją można się najeść, to odpowiadam: sytość oceniam na mocne 11/10! Porcje i różnorodność są tak duże, że opanowanie wszystkiego jest wyzwaniem (chyba że nie jedliście nic przez cały dzień). Na szczęście restauracja ma na to sposób – jeśli nie dacie rady dokończyć uczty na miejscu, możecie wziąć to, co zostało, na wynos. Co ważne, w cenie macie pełny pakiet: wino (butelka na parę), wodę oraz kawę i herbatę.
To jedna z najciekawszych propozycji kulinarnych w Warszawie. Sharing is caring, a w Terra to powiedzenie nabiera wyjątkowo pysznego wymiaru. Szczerze polecam!
(pj)
0 komentarzy