W niedzielę 2 listopada w warszawskim hotelu Hilton na ulicy Grzybowskiej 63 ruszył niedzielny lunch w restauracji Meza. Zapowiadaliśmy to już w w połowie października – teraz przyszedł czas na przetestowanie nowej oferty.
Czas serwowania lunchu dla niektórych może być zbyt krótki (przy tak obfitym wyborze dań), natomiast dla nas był w sam raz – od 12:30 do 15:00. Byliśmy pierwszymi gośćmi w restauracji, więc z pełną świadomością napiszemy – testerzy nowej oferty w Hiltonie! Już od samego progu restauracji zostaliśmy powitani przez Panią z obsług i kolejno przez miłego Pana, którzy przez cały lunch śpiewał oraz grał na keyboardzie. Po zaproponowaniu nam stolika po krótkiej chwili podeszła do nas Pani Patrycja i objaśniła cała formułę niedzielnego lunchu.
Naszą degustację zaczęliśmy od… lampki wina musującego Perelada cava brut reserva i białego wina Sonata Sauvignon Blanc Valle Central. Potem był czas na zimne przekąski. Do wyboru było mnóstwo różnego rodzaju sałatek, surówek, szynka dojrzewająca, kiełbasa, sery żółte oraz pleśniowe, marmolady, suszone pomidory, kabanosy, oliwki, wędzone ryby i wiele, wiele innych rzeczy.
|
|
|
|
|
|
![]() |
![]() |
![]() |
Jak sami widzicie wybór był bardzo bogaty. Jakość zimnych przekąsek na bardzo wysokim poziomie. Wszystko było uzupełniane na bieżąco przez obsługę restauracji.
Do wyboru jeszcze przed daniem głównym serwowanym À la carte były również gotowe ciepłe potrawy. Między innymi można było skosztować dwóch rodzajów zup, smażonych kiełbasek, omletów z szynką i pieczarkami, słodkich naleśników i jajek po benedyktyńsku w dwóch odsłonach – ze szpinakiem i łososiem oraz z szynką i sosem holenderskim.
![]() |
![]() |
![]() |
W międzyczasie Pani Patrycja dbała o zawartość naszych kieliszków, dolewając „do pełna”, gdy tylko ich zawartość zbliżała się do dna. Po długim czasie kosztowania gotowych przekąsek i dań ciepłych zamówiliśmy nasze dania główne, na które nie musieliśmy długo czekać. Nasz wybór padł na soczyste żeberka w sosie barbecue, łososia atlantyckiego w sosie musztardowym. Dania zostały przyniesione przez trzy osoby do stolika – każda z osób z obsługi trzymała jeden talerz – ot taka celebracja podania posiłku – bardzo fajne doświadczenie. Na poniższych zdjęciach widać zbliżenia dań, więc nie myślcie sobie, że to były malutkie kawałeczki. Wszystko było bardzo dobrze przyrządzone i pięknie podane.
Do dań głównych zaserwowano nam półmisek z grillowanymi warzywami, puree ze słodkich ziemniaków oraz duszonymi warzywami korzennymi..
Nie myślcie sobie, że to już koniec lunchu, bo czym byłby obiad bez deseru – prawda? A jak serwowany był właśnie wspomniany deser? Pani Patrycja przyjechała do nas z wózkiem ze wszystkimi deserami do stolika! Do wyboru było ciasto marchewkowe, jagodowe oraz jabłkowe. Na dodatek można było sobie dobrać dowolną ilość świeżo ubitej bitnej śmietany, miodu, płynnej czekolady (na mój gust nieco za płynnej) i np. przepysznego sosu z marakui i mango.
Tuż obok głównego pomieszczenia w restauracji Meza znajdował się kącik dla dzieci, gdzie można było spotkać animatorkę czekającą na milusińskich. Dodatkowo serwowano tutaj również przekąski, a to wszystko po to, żeby nie przeszkadzać rodzicom w delektowaniu się swoimi potrawami i dać im chwilę wytchnienia
Jak na pierwszy niedzielny lunch w nowej formule w hotelu Hilton Warsaw było bardzo dobrze. Obsługa bez wyjątków bardzo miła, pomocna i kompetentna. Podchodzą do gościa z uśmiechem na twarzy, tak jak to powinno być w każdej restauracji. Jakość gotowych i serwowanych do stolika dań była na bardzo wysokim poziomie. Na duży plus zasługuje forma podania dań w eleganckiej zastawie wyprodukowanej przez Zakłady Ceramiczne „Bolesławiec”. Przy tej cenie, jak na warszawskie standardy to bardzo dobra oferta. lunch dla jednej osoby kosztuje 99 zł z wodą mineralną, a za 49 zł można dokupić pakiet napojów i alkoholi. Dla dzieci w wieku od 6 do 15 lat przysługuje 50% zniżka, natomiast w wieku poniżej 6 lat wchodzą bezpłatnie!
(Paweł Jakubowski)
2 komentarze