Dubaj zawsze był w mojej wyobraźni postrzegany jako miejsce o nadmiernym luksusie, lekko nierealne, a nawet trochę sztuczne. To się zmieniło, gdy odwiedziłem go osobiście. Muszę przyznać, że dawno żaden inny miejski krajobraz nie wzbudził we mnie tylu różnych uczuć jednocześnie. Nowoczesne drapacze chmur, tradycyjne bazary, doskonała infrastruktura oraz niespodziewanie urokliwe, stare uliczki — to wszystko tworzy unikalną mieszankę, której trudno oddać w jednym zdaniu.
Podczas swojej wizyty miałem okazję zobaczyć kilka najważniejszych punktów turystycznych Dubaju, ale wiele atrakcji pozostawiłem na przyszłość. W tym artykule opisuję swoje doświadczenia, rekomendacje oraz to, co zamierzam odkryć podczas kolejnej podróży.
Jako wielki miłośnik hoteli, każdą noc spędzałem w innym obiekcie – tak wiem, niektórzy (a może i większość) z Was uzna mnie za nienormalnego! Pierwszą noc spędziłem w Szardży, a trzy następne w sercu Dubaju.
Do Dubaju dotarłem przez Sharjah (Szardżę), lecąc linią Air Arabia. Bilety kupiłem w promocji 19 lutego — dosłownie kilka minut po pojawieniu się ich w systemie rezerwacyjnym.
Cena: 933,48 AED (ok. 1012 PLN).
Pełna recenzja lotu: https://lubiepodroze.eu/lot-air-arabia-z-warszawy-do-szardzy-dobry-value-for-money-recenzja-2025/

Metro i karta NOL Silver to najlepsze rozwiązanie:
Taksówki RTA: ok. 30–35% tańsze niż Uber czy Bolt.
Każdy z czterech noclegów, jak pisałem na wstępie, spędziłem w czterech różnych hotelach — każdy z nich był usytuowany w innej lokalizacji, każdy o odmiennym stylu. Dzięki temu mogłem doświadczyć Dubaju i Szardży z różnych punktów widzenia: od wybrzeża zatoki Dubai Creek, poprzez osiedla mieszkalne, aż po tętniące życiem centrum Downtown.
Pierwsze wrażenie: od momentu, gdy tylko opuściłem taksówkę, miałem przeczucie, że ten pobyt będzie udany — personel zajął się moim bagażem, nim jeszcze zapłaciłem kartą za przejazd z lotniska. Szybka procedura zameldowania tylko to utwierdziła.

Dlaczego warto:
Minusy: właściwie brak — jedynie otoczenie nie jest tak „instagramowe” jak w Dubaju, ale jest spokojne i praktyczne.
Lokalizacja: przy zatoce i dużym parku, sporo sklepów w pobliżu.
Pierwsze wrażenie: hotel nie jest jednym z najpiękniejszych w Dubaju, ale jego atutem są wspaniali ludzie. Pracownicy są naprawdę niesamowici.

Największy plus: Layal z Syrii — jedna z najlepszych recepcjonistek, jakie spotkałem. Dzięki niej dostałem pokój w 30 minut, mimo że pojawiłem się bardzo wcześnie i „na szybko” chciałem ruszać w miasto.
Dlaczego warto:
Minusy: wizualnie odstaje od reszty hoteli — czuć, że to bardziej funkcjonalny punkt niż hotel „do wrażenia”.
Dla kogo: idealny dla osób, które chcą dużo zwiedzać i zależy im na transporcie.
Pierwsze wrażenie: najlepszy klimat spośród wszystkich czterech obiektów. Młoda, pełna witalności, komunikatywna ekipa — od razu można poczuć, że jest się w właściwym miejscu.

Dlaczego warto:
Lokalizacja: Al Seef — jedna z najładniejszych promenad w mieście. Do metra ponad kilometr.
Wyróżnik: atmosfera i ludzie — hotel, w którym po prostu dobrze się czujesz.
Pierwsze wrażenie: najbardziej „dubajski” hotel w zestawieniu — wieżowce, iluminacje na okolicznych budynkach i energia miasta.

Dlaczego warto:
Minusy: cena — wynikająca z sezonu.
Ogólna opinia: drogi, ale bardzo dobry. Idealny, by poczuć downtown vibe.
Gold Souk i Spice Souk w dzielnicy Deira to jedne z najbardziej autentycznych lokalizacji w Dubaju, będące doskonałym kontrastem dla nowoczesnego Downtown. Spice Souk fascynuje mocnymi aromatami przypraw, suszonych ziół, herbat oraz kadzideł — kolorowe stoiska oraz torby wypełnione szafranem, kardamonem i różnorodnymi mieszankami przypraw tworzą atmosferę starego handlowego Dubaju. Po kilku minutach spaceru można dotrzeć do Dubai Gold Souk, znanego targu złota, na którym wystawy jubilera przepełniają olbrzymie naszyjniki, pierścionki oraz zestawy biżuteryjne, często stworzone z materiału o wysokiej próbie złota.
Spacer po Gold Souk w Dubaju to nie tylko podziwianie biżuterii, ale również obserwacja codziennego życia na rynku — negocjacje cen, krótkie rozmowy oraz ciągły ruch. W pobliskich zakamarkach Spice Souk nadal można poczuć ducha handlowej Deiry: sklepy z pamiątkami, tekstyliami i różnymi drobiazgami dla turystów mieszają się z lokalnymi punktami, które niewiele zmieniły się w ciągu lat. Jeśli poszukujecie miejsc takich jak Gold Souk oraz Spice Souk w Deirze, które ukazują mniej przefiltrowany, surowszy obraz miasta, to właśnie tutaj najłatwiej dostrzec, jak wyglądał handel w Dubaju przed erą wieżowców i luksusowych centrów handlowych.
Al Fahidi Historyczna Dzielnica to jedno z niewielu miejsc w Dubaju, gdzie można naprawdę poczuć ducha miasta. Wąskie alejki, niskie budynki w odcieniach piasku oraz tradycyjne domy z wieżami wiatrowymi pokazują Dubaj sprzed ery wieżowców i ogromnych inwestycji. To okolica, w której tempo życia wyraźnie zwalnia — zamiast hałasu klaksonów i zatłoczonych dróg panuje cisza, cień oraz przestrzeń do relaksujących spacerów.

Spacer po Al Fahidi pozwala zobaczyć, jak wyglądało życie codzienne mieszkańców Emiratów przed ery ropy naftowej. Stare domy kupieckie, dziedzińce, małe muzea oraz galerie tworzą spójną całość, która bardziej przypomina tradycyjne miasto Bliskiego Wschodu niż współczesny Dubaj. To także fantastyczne miejsce, aby na chwilę oderwać się od hałasu Deiry lub Downtown i dostrzec, że Dubaj ma również bardzo przyjazną, intymną stronę.
Jeśli interesuje Was historia Dubaju, obszar Al Fahidi to jeden z najważniejszych punktów, aby zrozumieć, skąd wywodzi się to miasto i jak wyglądało, zanim przekształciło się w globalną metropolię.
Podczas swojego urlopu w Dubaju odwiedziłem Arabian Tea House w Al Fahidi, miejsce, o którym wielokrotnie słyszałem i które od dłuższego czasu znajdowało się na mojej liście „must see”. Tym razem miałem dobry powód, aby tam pójść: rezerwację na godzinę 12:00, czyli w porze lunchu. To był doskonały moment, aby zobaczyć to miejsce w pełnym rozkwicie.
Arabian Tea House to coś więcej niż kolejna trendy kawiarnia w gąszczu nowoczesnych lokali w Dubaju. Jest to zupełnie inna oferta, która kontrastuje ze szklano-stalowym wizerunkiem miasta. Podczas gdy wiele restauracji stara się imponować futurystycznymi wnętrzami, designerskimi oświetleniami i sloganem „im bardziej nowocześnie, tym lepiej”, tutaj styl życia wyraźnie zwalnia.

W Arabian Tea House Al Fahidi nie znajdziesz klimatyzowanych korytarzy, neonowych świateł LED ani ścian stworzonych z myślą o Instagramie. Zamiast tego są białe ściany, turkusowe fotele, plecione kosze, ręcznie malowane detale oraz atmosfera dawnych Emiratów, która przypomina, że Dubaj nie zawsze był metropolią z wieżowcami. To właśnie te różnice powodują, że Arabian Tea House jest tak wyjątkowe. Znajdujesz się w miejscu, które pielęgnuje swoją przeszłość, tradycję i prostotę — i nie stara się ich ukrywać za nowoczesnym wyglądem.
Po przekroczeniu progu zaskoczyły mnie dwie rzeczy: po pierwsze, paleta barw — turkus, biel, elementy inspirowane tradycyjnymi emirackimi domami; po drugie, żywiołowość. Restauracja była prawie pełna, wszystkie stoliki były zajęte, jednak atmosfera była luźna i przyjemna, bez pośpiechu, który charakteryzuje wiele lokali. To pierwsze wrażenie było jak przeniesienie się na inną falę — bardziej spokojną, radosną i domową.
Kiedy dotarłem do mojego stolika, zauważyłem jeszcze jeden, choć mały, ale bardzo praktyczny detal — pleciony koszyczek na osobiste rzeczy. Można w nim schować telefon, plecak, torebkę, aparat czy inne drobiazgi, co sprawia, że nie przeszkadzają na stole podczas posiłku. To prosty, ale genialny pomysł, który doskonale wpisuje się w charakter tego miejsca: naturalne, lokalne, praktyczne i po prostu urocze.
Arabian Tea House to niezwykle popularna restauracja, szczególnie w czasie lunchu i śniadania, dlatego zdecydowanie zalecam wcześniejsze rezerwacje, tak jak ja zrobiłem 17 listopada. Dzięki temu unikniemy czekania i mamy pewność, że dostaniemy stolik w dogodnym miejscu. Ceny nie są najniższe, ale estetyka tego miejsca, jego lokalny charakter oraz znakomita obsługa w pełni to rekompensują.
Po zajęciu miejsca otrzymałem menu. Zamiast wybierać jedną potrawę, poprosiłem o spróbowanie kilku tradycyjnych dań emirackich, aby naprawdę poczuć lokalny smak Dubaju — ten, którego nie znajdziesz w hotelowych bufetach. Wybrałem zestaw, który łączy klasyki kuchni Emiratów z kilkoma oryginalnymi dodatkami.
Arabian Tea House Special Salad – 42 AED.
Na początek serwowano ich sałatkę wyróżniającą. Prosta, świeża, lekka — składniki to pomidory, rukola, szczaw, bazylia, kolendra, a do tego cytryna, oliwa i pestki granatu, które dodają charakteru. To idealny początek i świetny „reset kubków smakowych”.
Hummus – 33 AED.
Gęsty, kremowy, naprawdę dobrze przyprawiony. Jedna z lepszych wersji, jakie miałem okazję próbować w Emiratach. Do tego świeży chleb tanoor, pachnący jak z domowego pieca — tylko w arabskiej odsłonie.
Harees (mięso/kurczak) – 35 AED.
Potrawa, którą można opisać jako „emiracki comfort food”. Pszenica ugotowana do konsystencji pasty, połączona z mięsem. Smak łagodny, bardzo domowy, a jednocześnie sycący.
Machboos Laham – 75 AED.
Główne danie i prawdziwa klasyka regionu Zatoki — duszona jagnięcina z przyprawami, serwowana z ryżem i jogurtem. Zapach kardamonu i przypraw był wyczuwalny już w chwili podania. Mięso soczyste, ryż idealnie sypki, całość bardzo „stary Dubaj”.
Special Lime and Mint – 39 AED.
Najbardziej orzeźwiający napój, jaki można zamówić w takich warunkach. Intensywna limonka, świeża mięta, delikatna słodycz — absolutny pewniak.
Karak Tea – 30 AED.
Na koniec klasyczna karak tea, czyli mocna herbata z mlekiem i kardamonem. Legenda Emiratów — i już rozumiem, dlaczego.
Całość zrobiła na mnie bardzo korzystne wrażenie, choć nie dałem rady zjeść wszystkiego. Porcje są znacznie większe, niż wskazują na to zdjęcia, a Machboos spokojnie nadawałby się na obiad dla dwóch osób. Gdyby nie zbliżająca się godzina 15:00 na Burj Khalifa, z pewnością spędziłbym tam jeszcze przynajmniej pół godziny z kolejną herbatą karak. Atmosfera, kolory, zapachy i spokojny rytm tego miejsca były naprawdę niezwykłe.

Jeśli chcecie poczuć klimat starego Dubaju, w miejscu, które rzadko pojawia się w kontekście wieżowców i luksusowych hoteli, Arabian Tea House w Al Fahidi jest idealnym wyborem. To połączenie starannie przemyślanego, fotogenicznego wystroju, kuchni opartej na tradycji Emiratów oraz atmosfery starej dzielnicy, gdzie łatwo zapomnieć, że kilka kilometrów dalej rozciąga się nowoczesne Downtown.
Dla mnie była to krótka, lecz pełna wrażeń wizyta i bardzo udane spotkanie z „innym Dubajem” — takim, który wciąż emanuje smakiem przypraw i herbat, a nie tylko klimatyzowanego centrum handlowego.
Obowiązkowym punktem wizyty w Dubaju jest wjazd na Burj Khalifa – to chyba oczywiste! Nawet jeżeli nie jesteście entuzjastami spisywania największych i najwyższych atrakcji, trudno zignorować to miejsce.
Jeszcze przed samym wejściem na szczyt warto na chwilę zatrzymać się na poziomie zerowym. Znajduje się tam małe muzeum poświęcone budowie Burj Khalifa, które pokazuje, jak ten nowoczesny budynek powstawał rok po roku. Jak jest kolejka do windy to i tak tu się zatrzymacie i tak – chyba, że wykupicie opcję fast track, która pozwala ominąć wszelkie kolejki! Ułożone chronologicznie ilustracje oraz wizualizacje dobrze oddają ogrom całego przedsięwzięcia i pozwalają lepiej zrozumieć, z czym tak naprawdę mamy do czynienia.
Sam przejazd windą może wywrzeć wielkie wrażenie na wielu osobach — głównie ze względu na imponującą szybkość, z jaką winda podróżuje. Moment, gdy drzwi otwierają się na tarasie 124/125 piętra, oraz widok, który nagle przed nami się ukazuje, naprawdę robi ogromne wrażenie. Z tej wysokości widać jednocześnie miasto, pustynię oraz morze, a rozmach Dubaju z tej perspektywy wywiera silne wrażenie na wyobraźni.
Na wysokości 124/125 znajduje się niewielki sklepik oferujący pamiątki oraz przekąski i napoje. Należy pamiętać, że nie ma tam restauracji ani tradycyjnej kawiarni — tu kupicie wszystko „na wynos”.
Najlepiej jest tu przyjechać tuż przed zachodem słońca. Nie chodzi tylko o sam moment zachodu, ale także o szansę podziwiania miasta w świetle dziennym oraz po zmroku. Nie miałem szczęścia zobaczyć spektakularnych barw na niebie, ale chwila, gdy robi się ciemno i wszystkie światła w Dubaju zaczynają się świecić, była naprawdę oczarowująca — oczywiście, jeśli jesteście fanami takich widoków. Miasto nocą z tej wysokości prezentuje się niemal jak z bajki.

Warto zauważyć, że są także inne sposoby, aby dostać się na Burj Khalifa. Oprócz popularnego tarasu na 124. i 125. piętrze, dostępne są także opcje At The Top SKY (na 148. piętrze) oraz The Lounge na poziomach 152–154. Dzięki nim można cieszyć się jeszcze lepszym widokiem i bardziej kameralnym przeżyciem, jednak wstęp do tych miejsc jest zdecydowanie droższy, więc dla większości osób klasyczna opcja będzie jak najbardziej wystarczająca.
Jeśli macie trochę wolnego czasu, warto zobaczyć przynajmniej jeden pokaz fontann. Dzięki temu można porównać widok z góry z tym, co potem widać z poziomu Dubai Mall — to dwa zupełnie różne doświadczenia, które doskonale się uzupełniają.

Dubai Mall to jedno z największych centrów zakupowych na świecie — mówi się, że można tu znaleźć ponad 1 200 sklepów i 200 lokali gastronomicznych, a rocznie przybywają tu dziesiątki milionów odwiedzających. Te statystyki doskonale pokazują, dlaczego to miejsce bardziej przypomina niezależne miasto niż tradycyjną galerię handlową.
Zapamiętałem je właśnie w ten sposób: jako ogromną, pulsującą życiem przestrzeń, w której zawsze coś się dzieje. Skala tego miejsca jest naprawdę trudna do ogarnięcia — ponad tysiąc punktów sprzedaży, jak już wcześniej wspomniałem, do tego mnóstwo restauracji, nieskończony ruch i poczucie, że nawet kilka godzin to za mało, by zobaczyć wszystko. Łatwo tu się zgubić, ale na szczęście cały system jest dobrze zorganizowany — każdy ochroniarz bez trudu wskaże drogę i udzieli pomocy w znalezieniu lokalizacji, a co jakiś czas można natknąć się na interaktywne mapy, które pełnią rolę nawigacji i wskazują trasę, którą chcemy iść.
W Dubai Mall można znaleźć wiele atrakcji, które nie koncentrują się wyłącznie na shoppingu. W ofercie jest m. in. pełnowymiarowe lodowisko, kino oraz specjalne przestrzenie dla dzieci – takie jak KidZania, place zabaw i interaktywne atrakcje, które sprawiają, że centrum handlowe staje się interesującym miejscem również dla rodzin.
Nie brakuje tu również niemal wszystkich znanych światowych marek — od popularnych sieci po ekskluzywne butiki — a także ogromnego wyboru lokali gastronomicznych. Przy okazji zauważyłem, że w jednej z restauracji ramen kosztował 35-40 dirhamów, co jak na Dubaj i tę lokalizację jest naprawdę korzystną ofertą.
Niestety, nie miałem możliwości, aby dokładnie zwiedzać całe centrum — w końcu głównie oferuje ono sklepy — ale jedna rzecz zasługuje na wcześniejsze zaplanowanie. Z niektórych lokali restauracyjnych wieczorem można podziwiać pokaz Dubai Fountain, więc jeśli ktoś chciałby połączyć kolację z widokiem na fontanny i Burj Khalifa w tle, warto zarezerwować stolik z wyprzedzeniem.
W samym sercu obiektu znajduje się imponujące akwarium, które trudno przeoczyć. Główny zbiornik rozciąga się na kilka poziomów centrum (około trzech pięter) i pomieści około 10 milionów litrów wody. Pływają w nim tysiące ryb, rekiny oraz płaszczki, a ogromna, przeszklona ściana robi wrażenie nawet wtedy, gdy nie przewiduje się wizyty w płatnej części. To jedno z takich miejsc, przy których ludzie zwalniają tempo i na chwilę się zatrzymują.
Rzeczywiście — gdy po wizycie w Burj Khalifa (do którego wejście prowadzi przez Dubai Mall) szukałem drogi do metra, zatrzymałem się tam na dłużej, aby podziwiać te oceaniczne atrakcje. Warto również pamiętać, że do stacji Burj Khalifa / Dubai Mall na czerwonej linii metra prowadzi z centrum handlowego bardzo długi, klimatyzowany korytarz — spacer trwa około 10 minut, lub nawet dłużej, ponieważ droga potrafi wydawać się dłuższa. W tym korytarzu, dość spontanicznie, wstąpiłem do apteki po pastylki na gardło… i delikatnie mówiąc, cena była astronomiczna, więc lepiej unikać tam nieprzemyślanych zakupów.
AYA Universe znajduje się w centrum handlowym Wafi City. To przestrzeń, którą trudno zestawić z innymi atrakcjami w Dubaju. Nie jest to muzeum, ani standardowa instalacja do robienia zdjęć na Instagramie. To bardziej nowoczesny, wciągający świat, który przypomina Tokio, Seul czy cyfrowe wystawy teamLab, a nie tradycyjne atrakcje Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Już samo przekroczenie progu AYA przenosi nas do innej rzeczywistości – oświetlenie, pulsujące gradienty, elektroniczne dźwięki oraz przestrzenie, które bardziej się „odczuwają”, niż tylko ogląda. Wnętrze składa się z wielu pomieszczeń – każde z własnym klimatem, narracją oraz sposobem interakcji.
Można tam znaleźć:
– „kosmiczne ogrody”, w których rośliny reagują na ruch,
– pokoje pełne świetlistych wirów i mgieł, przypominające zorzę polarną,
– interaktywne powierzchnie wodne, które „pękają” pod stopami,
– tunel gwiazd, wyglądający jak scena z filmu sci-fi.
To jedna z tych atrakcji, których nie da się łatwo opisać słowami – ponieważ jej siła polega na emocjach i doświadczeniu zmysłowym. Jest tu pięknie, intensywnie, czasami wręcz hipnotyzująco. To idealne miejsce na robienie zdjęć, ale również na całkowite zanurzenie się w przestrzeni światła i dźwięku.
Jednym z najbardziej zaskakujących i rozrywkowych elementów jest basen wypełniony piłeczkami — zupełnie niezgodny z „poważną” futurystyczną koncepcją, ale dlatego tak wspaniały. Można tam poczuć się jak w dzieciństwie: istne szaleństwo, mnóstwo radości, energia przypominająca imprezę. Dynamiczna muzyka oraz wizualne efekty sprawiają, że poruszanie się w tym „basenie bez wody”, pełnym tysięcy piłeczek, staje się jeszcze trudniejsze… i jeszcze bardziej zabawne.
Co ciekawe, ten basen z piłeczkami jest często wspominany w międzynarodowych blogach oraz recenzjach AYA Universe. Wielu odwiedzających akcentuje, że to najbardziej niespodziewany moment całej wizyty — element, który łamie futurystyczny nastrój i sprawia, że AYA na długo pozostaje w pamięci.
Dla kogo? Dla osób, które cenią sobie nowoczesne, artystyczno-technologiczne wystawy. Jeśli ktoś ma nadzieję na odnalezienie historii, klasycznej architektury lub „typowego Dubaju”, może nie być zadowlony. Jednakże, jeśli lubisz futurystyczną atmosferę – to jedno z najbardziej fascynujących miejsc w mieście.
Praktycznie: całe zwiedzanie zajmuje od 45 do 70 minut. Czas dnia nie ma znaczenia — cała wystawa znajduje się wewnątrz budynku, w całkowicie ciemnych, kontrolowanych warunkach, co powoduje, że efekt zawsze jest taki sam.
Podczas mojego pobytu w Dubaju, odbywał się Dubai 30×30 Fitness Challenge – miejskie przedsięwzięcie mające na celu promowanie aktywności fizycznej. W listopadzie zarówno mieszkańcy, jak i turyści są zachęcani do codziennego spędzania 30 minut na aktywności przez 30 dni. Wyzwanie obejmuje szeroki wachlarz różnorodnych aktywności: od spacerów i jogi, przez bieganie, jazdę na rowerze, pływanie, a także zajęcia grupowe i wydarzenia plenerowe odbywające się w całym mieście.
Niestety, nie miałem możliwości wzięcia udziału, jednak z pewnością warto to podkreślić – wielkość akcji, jej dostępność dla osób na każdym poziomie umiejętności oraz to, że przez cały miesiąc Dubaj naprawdę jest aktywny, robią wrażenie.
Swojego czasu miałem okazję dużo podróżować na różne pokazy lotnicze – jeszcze w czasach, gdy pracowałem nad portalem sky-watcher. pl. To już dość odległe wspomnienia, ale temat lotnictwa wciąż wywołuje we mnie wiele emocji oraz mam go głęboko w sercu. Dlatego, ku mojemu zaskoczeniu, w dosłownie dzień przed wyjazdem dowiedziałem się, że w czasie mojego pobytu w Dubaju odbędzie się Dubai Airshow, więc podjąłem decyzję natychmiast – muszę tam być.

Udało mi się to zrealizować. Spędziłem kilka godzin na Dubai Airshow 2025, a sama możliwość uczestnictwa w takim wydarzeniu – i to jeszcze w Dubaju – sprawiła mi ogromną radość i była miłym powrotem do moich dawnych, ale wciąż aktualnych zainteresowań.
Dubai Airshow 2025 to wydarzenie o naprawdę międzynarodowym zasięgu, co doskonale ilustrują same dane. Przez pięć dni targów teren lotniska Al Maktoum odwiedziła ponad 248 tysięcy odwiedzających z różnych zakątków świata. Na miejscu uczestniczyło ponad 1 500 wystawców, w tym wiele firm, które po raz pierwszy zaprezentowały się na Dubai Airshow.
W imprezie brały udział delegacje z około 115 krajów, które przedstawiały sektory lotnictwa cywilnego, wojskowego oraz kosmicznego. Uczestnicy mieli okazję zobaczyć ponad 200 statków powietrznych – zarówno tych wystawionych statycznie, jak i biorących udział w pokazach w powietrzu. Istotnym aspektem były również nowinki technologiczne: ponad 120 startupów oraz wiele spotkań z potencjalnymi inwestorami.
Podczas Dubai Airshow 2025 ogłoszono kontrakty oraz zamówienia o łącznej wartości wynoszącej około 200 miliardów dolarów, co czyni tę edycję jedną z największych i najważniejszych w historii tego wydarzenia. To dobitnie wskazuje, że Dubai Airshow to nie tylko spektakularne widowiska, ale także kluczowy element dla globalnego przemysłu lotniczego.
Podczas mojego pobytu w Dubaju korzystałem z eSIM do internetu mobilnego, wybierając ofertę od XOXO WiFi. Aktywację karty eSIM przeprowadziłem jeszcze w Polsce, co pozwoliło mi na natychmiastowe korzystanie z internetu po przylocie, bez potrzeby zakupu lokalnej karty SIM na lotnisku.
Wybór padł na pakiet bestseller 10 GB na 15 dni, chociaż w Dubaju spędziłem tylko 4 noce. Internet okazał się więcej niż wystarczający, nawet przy intensywnym używaniu nawigacji, poszukiwaniu informacji, śledzeniu aplikacji oraz dzieleniu się zdjęciami i filmami z przyjaciółmi.
W trakcie tej podróży miałem przyjemność współpracować z marką XOXO WiFi. Poniższy link jest linkiem afiliacyjnym — dokonując rejestracji i zakupu przez niego, możecie wesprzeć rozwój mojej strony, nie ponosząc przy tym żadnych dodatkowych kosztów.
👉 z tej karty eSIM do Internetu mobilnego korzystałem w Dubaju
| Pakiet | Ważność | Cena | Dla kogo |
|---|---|---|---|
| 1 GB | 7 dni | 25 zł | krótki city break, awaryjnie |
| 3 GB | 15 dni | 50 zł | spokojne zwiedzanie, mapy i komunikacja |
| 10 GB (bestseller) | 15 dni | 99 zł | najlepszy balans ceny i zapasu danych |
| 20 GB | 30 dni | 209 zł | dłuższy pobyt, praca zdalna, hotspot |
Dubaj spokojnie wystarczyłby na kilka osobnych podróży. Tych miejsc (jak i wielu innych) nie zdążyłem zobaczyć tym razem, ale są wysoko na liście przy kolejnej wizycie:
Tak — z pewnością warto. Dubaj to miejsce pełne kontrastów, które potrafi zadziwić na każdym kroku. Jednego dnia możesz spacerować po pachnących, zatłoczonych bazarach, a drugiego z najwyższego budynku na świecie podziwiać panoramę miasta.
Dubaj to miasto, w którym nowoczesne wizje splatają się z tradycją, a każdy dzień może przynieść coś zupełnie innego. Dubaj nie jest dla każdego — i to właśnie sprawia, że jest tak wyjątkowe. Jeśli cenicie nowoczesność, różnorodność, wyśmienitą kuchnię i architekturę, a dodatkowo chcecie poczuć odrobinę „kosmicznego” klimatu, będziecie się tu czuli doskonale.
Na pewno tam wrócę.
Artykuł zawiera link afiliacyjny do XOXO WiFi. Podczas wyjazdu współpracowałem z XOXO WiFi oraz Department of Economy and Tourism – Dubai (wejścia do: Burj Khalifa, AYA Universe, Arabian Tea House), jednak wszystkie opinie zawarte w tekście są moje i niezależne.
(Paweł Jakubowski)
0 komentarzy